Twórca wyrzutni pocisków dynamitowych i pomysłodawca saperki

Jedynie kilka lakonicznych zdań poświęcono Edmundowi Ludwikowi Żalińskiemu, współtwórcy jednostki podwodnej, wynalazcy m.in. działa parowo-dynamitowego – w czterotomowej encyklopedii Państwowego Wydawnictwa Naukowego, wydanej pod koniec lat 80. XX w. Ale właśnie ów inżynier z Polski jest bardziej znany za sprawą zagranicznych leksykonów niż krajowych publikacji. A przecież losy wynalazcy z Kórnika pod Poznaniem na kontynencie amerykańskim są niezwykle barwne i interesujące. Okazuje się, że zachodni biografowie postać Żalińskiego zaliczają w poczet zasłużonych wynalazców w dziedzinie uzbrojenia wojskowego końca XIX i początków XX w.

Słynny francuski pisarz fantasy Juliusz Verne w książce Straszny wynalazca wspomina naszego rodaka jako twórcę pierwowzoru burzącychpocisków, podobnych do dynamitowych. Utrwalił tym samym jego wkładw rozwój artylerii morskiej na okrętach wojennych. Natomiast pierwszymz naszych badaczy, który zainteresował się wynalazcą z Wielkopolski byłMieczysław Haiman, poszukiwacz polskich śladów w Ameryce Północnej.Pod koniec lat 20. XX wieku ogłosił on w Chicago książkę, przybliżającą losy tegonajmłodszego wiekiem oficera w armii unijnej. Cofnijmy się zatem dopierwszych lat z życia Edmunda.

Amerykański wynalazca i pionier żeglugi podwodnej… z Kórnika

Urodził się 13 grudnia 1849 r. w Korniku. Miał cztery lata, gdy wespół z rodzicami opuścił rodzinne strony i w 1853 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, w okresie pierwszego nasilenia emigracji ludowej. Haiman jest przekonany, że nazwisko Zieliński zastąpiło kórniczaninowi rodowe nazwisko Żaliński ze względu na fonetykę angielską. Po osiedleniu się w Seneca Falls w stanie Nowy Jork uczęszczał tam do szkoły publicznej, a następnie do szkoły średniej w Syracuse (lata 1861-1863). „Odgłosy trąbki bojowej wyrwały go – pisze Haiman – z ławy szkolnej i zaciągnął się jako szeregowiec do wojska i wziął udział w wojnie

secesyjnej w 1864 r.”. W lutym 1865 r. uzyskał stopień podporucznika w 2. Nowojorskim Pułku Artylerii Ciężkiej, rekomendowany następnie przez swoich przełożonych za „męstwo i chwalebne postępowanie” podczas bitwy nad Hatcher’s Run (5-7 lutego 1865 r.). Po zaciągnięciu się do nowojorskiej kawalerii został zauważony przez gen. Nelsona Milesa, który naszego podrostka przydzielił do swego sztabu, wyznaczając na adiutanta po stronie Północy. W styczniu 1867 r. uzyskał awans na porucznika. Po zakończeniu wojny por. Żaliński pozostał w czynnej służbie i poświęcił się gruntownym studiom sztuki wojennej. W latach 1872-1876 pracował jako wykładowca sztuki wojennej w Massachusetts Institute of Technology w Cambridge. 1 maja 1880 r. ukończył naukę w Szkole Artylerii Polowej w Fort Monroe, a w lipcu tego samego roku kurs minerstwa podwodnego w Willets Point w stanie Nowy Jork. Z chwilą powrotu do służby liniowej w 1887 r., awansował na kapitana artylerii w 5. Pułku Artylerii Stanów Zjednoczonych w Fort Hamilton. W tym samym czasie ożenił się z panną Anną Chardon z d. Medford.

Rok później na łamach miesięcznika „Procedings” – organu U.S. Navy Institute – Wielkopolanin opublikował artykuł o pierwszym ze swoich wynalazków: Wojenno-morskie zastosowanie pneumatycznego działa torpedowego (The Naval Uses of the Pneumatic Torpedo Gun). To ośmiocalowe działo-wyrzutnia było właściwie wyrzutnią pocisków dynamitowych. Później nazwane zostało „Zalinsky gun” – działem Żalińskiego.

Pierwszy uzbrojony w nie okręt – kanonierka Vesuvius, popularnie zwany dynamitowym krążownikiem – użył owych pocisków w wojnie amerykańsko-hiszpańskiej, 22 czerwca 1899 r., podczas ostrzeliwania Santiago na Kubie. Okręt ten o wyporności 929 t, i wymiarach 76,9 x 8,1 x 2,7 m, mogący rozwijać prędkość blisko 22 węzłów, skutecznie brał udział w działaniach wojennych.

Przybliżmy to rozwiązanie, o którym można przeczytać w niemal każdej encyklopedii amerykańskiej. W przedniej (dziobowej) części kadłuba – okręt zbudowano w typie dużego jachtu, bardzo szybkiego jak na jednostkę tej klasy (zbliżony do małego krążownika) – zamontowano równolegle obok siebie bardzo oryginalne uzbrojenie: trzy potężne armaty pneumatyczne kal. 381 mm. Ich lufy o długości 16,5 m zbudowano „na sztywno” pod kątem 16 stopni, przy czym wyloty wystawały tylko 2 m ponad kadłub. Na drugim końcu lufy, w głębi kadłuba, działa ładowano i wystrzeliwano pociski. Rolę ładunku miotającego odgrywała oczywiście para z kotłów maszyny o mocy 3200 KM. Półtonowe pociski zawierające ładunek około 115 kg dynamitu (inne przekazy mówią o 240 kg) i opatrzone długim trzpieniem, zakończonym wirującymi lotkami stabilizującymi lot, wyrzucane były na odległość 1500-2000 m (zachodnie źródła archiwalne mówią nawet o 2800-4500 m) z prędkością około 250 m/sek. (900 km/h). Działa te umieszczono wewnątrz kadłuba tak że celowanie odbywało się całym okrętem. Dodatkowym uzbrojeniem były trzy działa kal. 47 mm. Kanonierkę Vesuvius zbudowano z myślą o ostrzale nieprzyjacielskich umocnień lądowych, jednakże ze względu na swą dużą prędkość mogła być użyta również jako awizo. Jak potwierdzają materiały United States Navy, w 1890 r. ukończono budowę pierwszego „dynamitowego krążownika” przez stocznię Cramp w Filadelfii. Załoga składająca się z 64 oficerów, podoficerów i marynarzy przystąpiła do prob. Podczas wspomnianej „premiery”, ostrzał z bezgłośnych dział, których pociski miały wielką siłę niszczenia, robił wielkie wrażenie i wynalazek emigranta z Polski zdał egzamin bojowy pomyślnie, przyczyniając się do sukcesu Amerykanów w kubańskim Santiago. Mimo niszczycielskiej siły – nie był już stosowany, wyparty przez konwencjonalną artylerię. Kolejnym krokiem Żalińskiego ku morskim wynalazkom było skonstruowanie (po utworzeniu firmy Nautilus Submarine Boat Company w 1884 r.) wraz z Irlandczykiem Johnem Hollandem udoskonalonej wersji łodzi podwodnej. Więcej przekazów o „łodzi Żalińskiego” znajdziemy w artykule Petera Franka Holland Submarine Boat Co., w „The Military Engineer” z 1932 r. Oto fragment:

[Ze względów oszczędnościowych] łódź zbudowana została [w dużej mierze] z futerału drewnianego, umocowanego do stalowej oprawy i poruszana była silnikiem spalinowym [Braytona]. Długość łodzi wynosiła 50 stóp [15 m], nie licząc 8 stóp [prawie 2,5 m średnicy] naprzód dyszla torpedowego. W dziedzinie broni nacierającej łódź ta miała kilka nowych pomysłów; posiadała ona między innymi armatę pneumatyczną do małych pocisków dynamitowych. W tym celu łódź zbliżała się na bardzo małą odległość do nieprzyjaciela, mając na powierzchni wody tylko niewielką wieżyczkę stożkową, po czym następował wybuch większego ładunku i natychmiast zanurzała się pod wodę dla ukrycia się przed nieprzyjacielskimi pociskami. Poza tym łódź posiadała przyrząd pozwalający jej na przejście pod dnem okrętu nieprzyjacielskiego i automatyczne przyczepienie do jego dna torpedy, która wybuchła wtedy, gdy łódź znajdowała się na bezpiecznej odległości.

Okazuje się, że ten ostatni przyrząd nie był lepszy od metody „żółwia” Davida Bushnella i zbliżonej do jego łodzi, lecz w każdym razie ucieleśniał on poniekąd te możliwości, które jednostki nurkowe urzeczywistniać miały w przyszłości. Pomysł nowej łodzi podwodnej Żalińskiego mocno zainteresował amerykańskie sfery morskie, chociaż już na początku jednostkę tę spotkały niepowodzenia. W ogóle realizacja idei kórniczanina była utrudniona i koniec jej okazał się żałosny. Prototyp łodzi przygotowano w starej stoczni na gruncie fortu Lafayette’a, przeznaczonego do defilad i świąt. Przy spuszczaniu na wodę załamała się na jednym z pali, napełniła wodą i poszła na dno zatoki. Chociaż jednostkę naprawiono i ostatecznie zwodowano, to po kilku próbnych uruchomieniach w porcie nowojorskim pod koniec 1886 r. firma Nautilus Submarine Boat Company przestała istnieć, zaś resztki łodzi Żalińskiego sprzedano, aby zwrócić część środków finansowych rozczarowanym inwestorom. Najbardziej przy tym niefortunnym wodowaniu wycierpiał współtwórca pomysłu – John Philip Holland, jeden z najwybitniejszych w Ameryce budowniczych jednostek podwodnych. Jak wspomina cytowany P. Frank, irlandzkiego inżyniera ogarnęła rozpacz z powodu braku nadziei na pomyślne spełnienie idei przyszłego nowoczesnego okrętu podwodnego. Mimo że autorstwo nowego typu okrętu przypisuje się Hollandowi, to w publikacjach rożnych autorów zagranicznych, w tym i niemieckich, jest mowa, iż była to „łódź Żalińskiego”: „zbudowany […] pojazd podwodny Amerykanina Żalińskiego miał […] z olbrzymiej wiatrówki miotać na nieprzyjaciela pociski wypełnione stu do stu pięćdziesięciu kilogramów materiału wybuchowego […] łódź ta czerpała swą siłę napędową z maszyny naft owej”.

W latach 1889-1890 kórniczanin podróżował po Europie, studiując tamtejsze sprawy wojskowe. Po rozstaniu z Hollandem, Żaliński w 1892 r. objął służbę garnizonową w San Francisco. Dwa lata później, urlopowany na życzenie prezydenta Benjamina Harrisona, był krótko instruktorem marynarzy w Brazylijskiej Marynarce Wojennej przy obsłudze dział dynamitowych swego wynalazku.

3 lutego 1894 r. Żaliński odszedł na emeryturę, zaś pod koniec kwietnia został awansowany na stopień majora w stanie spoczynku. W tym samym roku dotknięty paraliżem, trafił do pensjonatu; od tego czasu mieszkał w Nowym Jorku i Waszyngtonie. Był członkiem wojskowego stowarzyszenia oficerów Unii i ich potomków. Mimo że przez całe swoje życie był związany ze Stanami Zjednoczonymi, kontaktu z rodzinnym krajem nie zerwał. Jedną ze swych prac naukowych – O nitroglicerynie i dynamicie – opublikował w drugim tomie Pamiętników Towarzystwa Nauk Ścisłych w Warszawie. Jemu zawdzięczamy też pomysł na składaną łopatkę (tzw. saperkę), wąski i długi bagnet kształtem przypominający wycior, oraz nowy typ teleskopowego celownika dla artylerii.

Kórniczanin zmarł na zapalenie płuc 11 marca 1909 r. w Rochester w stanie Nowy Jork. Został pochowany na cmentarzu Mount Hope w Rochester (kwatera 3, grób 106).

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *